Mądrość ludowa mówi, że od przybytku głowa nie boli,
ale czasem nadmiar dobra może tkacza zablokować. Samodzielne projektowanie i
wykonanie tkaniny to miliony możliwości – począwszy od decyzji co chcę utkać,
poprzez wybór przędzy – jej składu, grubości, kolorystyki osnowy i wątku, że o
splocie, strukturze czy fakturze nie wspomnę. Jak dobrać gęstość, by uzyskać
zbalansowaną tkaninę, kiedy korzystamy z różnej przędzy i nie mamy płoch we
wszystkich rozmiarach? Jak przewidzieć wygląd gotowej tkaniny, ułożenie nitek, zmiany
koloru, oraz to, co się uwidoczni we wzorze? Kiedy człowiek ma tyle zmiennych i
każda z nich będzie miała niebagatelny wpływ na efekt końcowy, można się poczuć
przytłoczonym.
Co wtedy? Rady na niemoc twórczą (niezależnie
od dziedziny) są podobne – rób cokolwiek.
- Kiedy Cię już dopadnie – mimo pustki w głowie zacznij przeglądać literaturę, rozrysuj wzór, wybierz kolory, zrób próbki… Albo zrób coś zupełnie innego, kompletnie z tkaniem niezwiązanego, przerwij ten proces. Mózg ma duże możliwości przetwarzania informacji i z tyłu głowy, wątek tkacki nadal się ciągnie, żeby w którymś momencie, jak u pomysłowego Dobromira, zaskoczyć.
- Miej kilka projektów równocześnie: jeden w fazie początkowej, na etapie projektowania, drugi, który właśnie wykonujesz, trzeci – dokańczanie, wykończenie. Nawet kiedy pracujesz bezpośrednio nad jednym z nich, dwa pozostałe też są w Twojej głowie obecne i aktywne.
- Lekiem na niemoc jest rutyna, nabieranie doświadczenia, im więcej utkanych metrów za nami, tym więcej rzeczy można przewidzieć i tym więcej nowych pomysłów kiełkuje w głowie.
- Profilaktycznie – kolekcjonuj inspiracje, zbieraj zdjęcia, wzory, kolory, skrawki, nitki, które w jakiś sposób kojarzą Ci się z przyszłą tkaniną. Prowadź notatki, opisuj i kataloguj próbki, by bez problemu przypomnieć sobie, jak uzyskać określony efekt.
Tkanie jest tak wciągającą i transującą czynnością, że kiedy się człowiek w nim zapamięta, trudno się oderwać. Moje projekty czasem żyją własnym życiem, ewoluują – powstaje projekt, a może raczej szkic, w trakcie pracy pojawiają się kolejne pomysły i efekt końcowy znacznie różni się od tego, co było na początku. W danym momencie wydaje mi się, że pamiętam, jak do tego doszłam, ale za chwilę będę się zastanawiać – jak to było, jak to było… Dlatego mam nową pomoc naukową. Wrzesień, początek roku szkolnego, z bogatej oferty zeszytów wybrałam notes idealny – w kratkę, z przegródkami. Czeka na pierwszy wpis.
A kiedy człowiek ma przed sobą własną tkaninę, z której jest dumny i pomyśli o
tym, że jego możliwości są praktycznie nieograniczone – to cudowne uczucie. Taka
niemoc czasem się przydaje, żeby potem poczuć moc. I życzę tego wszystkim
tkającym.
